piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 4.

Gdy Niall mówi mi o wszystkim po prostu nie mogę w to uwierzyć. Ledwo cokolwiek z tego rozumiem. Mówi coś o Szmerze, coś o klątwie przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Wszystko jest cholernie niewiarygodne.
-.... I właśnie dlatego tu jesteś, dlatego ja tu jestem. Beatrice, muszę cię przed nim chronić. On jest tak jakby... wszędzie. Nie wiem jak ci to wszystko- gestykuluje dłońmi - jakoś wytłumaczyć. - Myślę głęboko. Choćbym myślała nad tym całą wieczność - nie widzę w tym po prostu najmniejszego sensu. Nie wierzę w takie rzeczy jak jakieś klątwy lub demony. Patrzę na Nialla, marszczy brwi myśląc i po chwili znów mówi - Słuchaj. Gdy parę pokoleń wcześniej pewien koleś zaczął... jakby to ująć. Hm, przesadzać. Znęcał się nad swoją córką. Wtedy trafił w ręce policji. Coś w niego wstąpiło. Podobno jego zachowanie było nadludzkie. - drapie się po karku - W dzień swojej egzekucji krzyczał o ty, że to jeszcze nie koniec. Że wróci silniejszy. Nazwano go Szmer. Przez jakiś czas po jego śmierci był spokój, lecz potem zaczęły znikać dziewczyny w twoim wieku. Z różnych miast Irlandii, Anglii i Szkocji. Inaczej mówiąc Wielkiej Brytanii plus niepodległej części Irlandii. Okazało się, że to był on. To jest coś w rodzaju klątwy. Wszyscy się go bali. Po jakimś czasie powstało coś takiego jak Buntownicy. Osoby, które chcą go powstrzymać. Między innymi ja do nich należę. Wybieramy sobie dziewczynę. Wybacz, jeżeli to zabrzmiało kontrowersyjnie. - zabrzmiało Niall, zabrzmiało. - Którą chronimy. - Kiwam głową jakbym przyjęła to do wiadomości. Prawda jest taka, że nie. To dla mnie za wiele. Za dużo do ogarnięcia. Zdjęcia mówią same za siebie. Na myśl nasuwa mi się tyle pytań jak nigdy w życiu.
- Niall. - zaczynam, ale on kręci głową.
- Dam ci to wszystko do przemyślenia, Tris. Powiedz gdy będziesz gotowa na dalszą rozmowę. - Kiwam głową, a Niall wstaje i wychodzi z pokoju.

Myślę nad tym, czy mój tata wie, czy moja mama i jej śmierć ma z tym coś związanego, gdzie jest reszta dziewczyn, o co chodzi z Jason'em, ale nie mam na to odpowiedzi i wiem, że muszę je zaczerpnąć od Niall'a. Nie zdaję sobie nawet sprawy kiedy zasypiam.

Gdy się budzę Niall leży obok mnie z telefonem w ręką i sms'uje z kimś. Ziewam, a on spogląda na mnie i chowa telefon do kieszeni.
- Tris?
- Tak?
- Przemyślałaś to? - czy przemyślałam? Sama nie wiem, lecz kiwam głową, by móc zadać pytania.
- Mogę ci zadać pytania? - Niall kiwa głową. - Gdzie jest reszta tych dziewczyn?
- Niektóre są tu, niektóre w innych domach, a reszta... hm, zwiała. - odpowiada, a ja wiem, że tych dziewczyn pewnie już nie ma na tym świecie.
- Czy mój tata wie? - Niall myśli chwilę.
- Prawdopodobnie tak. - przełykam ciężko ślinę.
- O co chodzi z Jason'em i waszą kłótnią?
- Zwyczajna kłótnia o dziewczynę. - rozszerzam oczy a Niall tłumaczy - W sensie dziewczynę do chronienia, Tris. - kiwam głową.
- Śmierć mojej mamy miała coś z tym wspólnego? - pytam na co kręci głową.
- Zbyt duża różnica lat, więc nie. - odchylam głowę do tyłu podpierając cię na łokciach i myślę. - Wierzysz mi? - wierzę mu? Nie wiem. Nic już nie wiem. Wszystko układa się w logiczną całość, a Niall po prostu nie wygląda teraz jakby miał mnie okłamywać
- Szczerze? Nie jestem pewna, ale chyba tak.
- Dam ci tyle czasu ile potrzebujesz. - między nami zapada cisza.
- Niall?
- Huh?
- To wszystko jest pojebane. - siadam prosto.
- Wiem, Tris. Wiem. - przytula mnie.

Po umyciu się i ubraniu w pidżamę kładę się do łóżka obok Niall'a. Spogląda na mnie a ja tylko rzucam mu uśmiech. Przez chwilę tak leżę, ale wstaję i kieruję się do półki z książkami. Sięgam po jakąś i kładę się z powrotem. Przeczytałam jakoś z 60 stron. Książka jest o tym, jak to Katie znalazła miłość swojego życia - Isaac'a. Przynajmniej tak jej się wydaje. Więcej się dowiem w trakcie. Nigdy nie czytam opisu, bo uważam, że to wszystko niszczy. Możesz się domyślać w trakcie, ale nie przed. Wsadzam zakładkę między stroną 61 a 62.

Niall leży i bawi się telefon. Patrzę się w sufit. Przemyślałam już wszystko i znam odpowiedź.
- Wierzę ci.- mówię, a Niall od razu odkłada telefon i patrzy na mnie.
- Naprawdę?
- Naprawdę. - kiwam głową.  Uśmiecha się lekko. - Niall, mam jeszcze dwa pytania.
- Wal. - mówi ciągle się uśmiechając.
- Ile mam tu zostać?
- Całe wakacje.- wzdycha.
- Okej. A... czemu mi nie powiedziałeś tego wszystkiego wcześniej?
- Nie chciałem żebyś zwariowała. - chichocze, a ja do niego dołączam. - Wiesz co? - kiwam głową, aby kontynuował. - Większość dziewczyn, które tu trafią bez przerwy płaczą i użalają się nad sobą. Ty nie tak często. Podziwiam cię. - śmieję się.
- Moje motto życiowe brzmi "Trzymaj się chwil, które nie są do dupy, nawet jeśli jest je trudno dostrzec."- Niall się uśmiecha.

Rano budzę się z uśmiechem na twarzy. Cieszę się, że przespałam noc bez problemów typu trup wiszący na sznurku. Niall'a nie ma w pokoju, ale po chwili wchodzi z tacką ze śniadaniem. Jemy wspólnie śniadanie śmiejąc się. Cały dzień spędzamy na wygłupianiu się. Około 23 kładziemy się spać. Wcześnie się budzę. Tym razem nie przez krzyk, ale przez to, że ktoś zrywa ze mnie kołdrę. To Jason.

Przełykam ciężko ślinę i patrzę na miejsce obok z nadzieją, iż Niall mi pomoże. Nie ma go. Niedobrze.
- Witaj, dziwko. - śmieje się.
- Zostaw mnie! - warczę.
- O to będziesz mnie błagała później - przyciska mnie do łóżka, a ja wrzeszczę. Przykłada mi dłoń do ust. - Zamknij się, bo zaraz ten twój kochaś się tu zjawi. - o to mi chodzi. Gryzę go mocno w rękę, a on jęczy z bólu zabierając ją. Krzyczę znowu. Chwilę się z nim szarpię, a po jakimś czasie Niall wparowuje do pokoju.
- Niall pomóż mi! - piszczę. - Od razu zrywa się i łapie za kołnierzyk Jason'a. Tym razem go nie powstrzymuję. Na końcu wywala go za drzwi i od razu kuca obok mnie na łóżku.
- Nic ci nie jest? - pyta zmartwiony.
- Nie, jest okej - siadam. - a tobie?
- Nie. -wzdycha i przytula mnie. Wtulam się w niego i zamykam oczy.
- Tris, nie uciekniesz mi już, prawda?
- Raczej nie. - uśmiecham się.
- Więc oprowadzę cię dzisiaj po okolicy. Ubierz się i zrób inne sprawy, które kobiety robią rano i zejdź na śniadanie. - śmieję się i kiwam głową. Niall wychodzi.

Gdyby tak o tym szczerze pomyśleć to wszystko się nie klei. Kiedyś wierzyłam w zjawy i inne pierdoły, ale przeszło mi. Może Niall rzeczywiście ma rację. To wszystko się jeszcze okaże. Przeszukuję swoją torbę, zakładam stanik i bluzkę. Jęczę niezadowolona gdy okazuję się za mała. Wychodzę na balkon, jest zimno, patrzę na termometr tam wiszący. Osiemnaście stopni to wcale nie tak dużo na lato. Z balkonu jest widok na jezioro, wzdycham patrząc na nie. Drżę z zimna, więc wracam do pokoju. Ściągam bluzkę i decyduję się jeszcze umyć. Wchodzę do łazienki, ściągam spodenki od pidżamy, stanik i biorę prysznic. Gdy wychodzę spod prysznicu umyta, owijam się ręcznikiem. Myję zęby, po czym wiążę włosy w kitkę. Robię lekki makijaż i patrzę w lustro wzruszając ramionami. Wyglądam w porządku, więc wychodzę z łazienki i rozglądam się po pokoju. Biorę czystą bieliznę i czarne, zwykłe legginsy. Nie pomyślałam o ciepłych ubraniach pakując się. Niall był za bardzo stanowczy i wiedziałam, że muszę się śpieszyć. Dostrzegam na krześle bluzę, która po chwili jest w moich rękach. Czarna bluza z napisem PUMA. Wzdycham jej zapach i jestem pewna, że to bluza Niall'a. Idę z ciuchami do łazienki i ubieram się, po czym załatwiam swoje potrzeby. Pidżamę wkładam z powrotem do torby gdy jestem już w pokoju. Ubieram skarpetki i buty z Adidasa. Wiążę sznurówki i wstaję. Nie jestem pewna czy czekać na niego tu czy nie, ale i tak jestem za niecierpliwa, by się o tym przekonać siedząc tutaj.

Gdy schodzę na dół nie ma Niall'a. Patrzę niepewnie na Louis'a siedzącego przy stole.
- Jest przed domem. - uśmiecha się do mnie.
- Dzięki. - uśmiecham się niezręcznie i wychodzę. Marszczę brwi rozglądając się. Wcale go tu nie ma. Albo jest - orientuję się gdy łapie mnie w pasie od tyłu, a ja piszczę. Niall się śmieje i odsuwa ode mnie. - Przestraszyłeś mnie, idioto! - śmieję się, ale Niall nie odpowiada. Przygląda mi się z uśmiechem.
- To moja bluza?
- Może.
- Wyglądasz uroczo.
- Wiem.
- Skromna.
- Zawsze i wszędzie. - oboje się śmiejemy.
- Jesteś naprawdę piękna, a ta bluza dodaję ci jeszcze, um...
- Chciałeś sprawić mi komplement, ale ci nie wyszło? - chichoczę.
- Shh, zaraz coś wymyślę. - udaje, że się zastanawia. - Blasku i słodkości! - gestykuluje teatralnie.
- Oh, denne. - śmieję się.
- Romansidła ci nie odpowiadają?
- Nie za bardzo. - wzruszam ramionami.
- Lubisz może gry wideo? - unosi brwi.
- Oczywiście.
- Boże, właśnie odnalazłem kobietę życia!
- Oh mój Romeo! - śmiejemy się głośno.
- Nie sądzisz, że lepiej napisać piórem życia swoją własną historię? - obejmuje mnie ramieniem i podaje jabłko. Biorę je i gryzę. Idziemy przed siebie.
- To kochane, Niall.
- Jak można mnie nie kochać? -chichoczę.
- Nie mam pojęcia. - uśmiecham się czulę, Niall odwraca głowę i jestem pewna, że się rumieni.
- Zachowujemy się jak para. - przygryza wargę.
- Może trochę, gdyby nasza znajomość nie zaczęła się od porwania.
- Łatwo uległaś. Ciekawe czy w łóżku też taka jesteś. - mówi pewny siebie. Krztuszę się i kaszlę, przystając. Było tak dobrze. Zjebał.

______________________________________________________

Hej! W końcu rozdział, yaaay. Wybaczcie, że tak długo, ale było gorzej niż myślałam, że będzie. Ciągle chodzę mega wkurwiona, przez tego małego gnojka. Na dodatek gdy siadałam przed nowym postem brakowało mi weny. Jest 0:24, znalazłam czas, wenę i napisałam! Yaay.  Więc w tym rozdziale 1/4 z sekretów wychodzi na jaw. Naprawdę - 1/4. Ciągle mam nowe pomysły. Podoba Wam się zwrot akcji? Piszcie w komentarzach. Btw. Czemu pod ostatnim rozdziałem było tak mało komentarzy? To naprawdę niefajne. Jeśli rozdział wam się nie podobał wystarczyło napisać. Na tym polega komentarz. By wyrazić swoje zdanie. Liczę na Was, bo  komentarze cholernie motywują. Następny rozdział będzie prawdopodobnie we wtorek, bo te małe małpy jadą w niedziele i powinnam się wyrobić. Kocham Was, do następnego xx

 Pytanie na ten rozdział: Wierzycie w zjawiska paranormalne?


~ Komentarz pod rozdziałem naprawdę mile widziany :) 


3 komentarze:

  1. CUDO! CUDO! CUDO! I jeszcze raz CUDO!
    Oddasz połowę swojego talentu?

    Teraz już wiem skąd wziął się tytuł bloga xD Myślałam na początku, że chodzi o to, że coś w krzakach będzie się poruszać i takie "szmer. Szmer" tak wiem, jestem głupia -,-
    Rozdział jest naprawdę cudowny <3
    Wszystko jest w nim idealne.
    Jeśli chodzi o ćwierć tajemnic to tego się nie spodziewałam. Po za tym myślałam, że to już koniec tajemnic. A tu BAM! Dopiero początek wyjaśnień!
    Końcówka rozdziału była najlepsza :D Śmiać mi się chciało xD

    Odpowiedź na Twoje pytanie to: Tak! Ja w to wierzę. Znajomi często się z tego śmieją, ale tam... Ja w to wierzę i koniec xD

    Życzę Ci weny. Chociaż ona Ci nie potrzebna, bo piszesz genialnie. Po za tym to do nn ;*


    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu nowy rozdział! Długo czekałam, ale nie narzekam :) cóż dużo się działo, ale wow. Podoba mi się ;) co więcej moge napisać xd hahah czekam na nexta xd /horanoxox

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się podoba chociaż znalazłam kilka mankamentów. Po pierwsze to błędy interpunkcyjne i gramatyczne. Po drugie, akcja tego opowiadania tak szybko ucieka. Niby historia toczy się tu i teraz, a opisy są króciutkie. Ale cała reszta jest ciekawa. Pomysł jest dobry i warto ślęczeć nad jego realizacją :)
    @TheBiebsSwag1

    OdpowiedzUsuń