wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 5.

Dumny uśmieszek znika z twarzy Niall'a gdy przystaję. Przygryza wargę patrząc na mnie.
- Przepraszam, to miało być w formie żartu. - przewraca oczami. Zakładam ręce na siebie i unoszę brew. - Ty po prostu wszystko bierzesz do siebie, Tris. Chociaż podoba mi się wizja ciebie ze mną w łóżku. - udaję zamyślonego na co parskam śmiechem.
- Tak właściwie. - unoszę palec. - To śpimy razem więc nie tak dużo musisz sobie wyobrażać.- Niall uśmiecha się krzywo i chichocze. Cudowny dźwięk.
- Powrócił ci humor? - unosi brwi. Przewracam oczami ze śmiechem kiwając głową. - Hm, mogę zadać ci pytanie? - kontynuujemy spacer
- Taa. - kiwam głową. Idziemy przez las. W nocy padał deszcz, więc cudownie pachnie. Kocham ten zapach. Wciągam nosem świeże powietrze i wypuszczam ustami.
- Jesteś dziewicą? - pyta na co uśmiecham się, powstrzymując śmiech.
- Wow, Niall. Szybko działasz.
- Ale... - śmiejemy się razem, Niall kręci z niedowierzaniem głową. - Nie miałem na myśli-
- No jasne, nie tłumacz się! - uderzam go żartobliwie w ramię. Znów się śmiejemy i muszę przyznać, że jest naprawdę miło. Gdyby nie fakt, że to miejsce jest nawiedzone, a twoim przyjacielem stał się porywacz - podsuwa mi moja podświadomość. Oj, cicho. To naprawdę miły facet i nie jest porywaczem. W sumie to jest. Trudno to określić.
- W jakim wieku straciłaś dziewictwo? - pyta. Prawda czy fałsz? Przyznać się?
- Miałam szesnaście lat. - wzdycham. Prawda.
- Woah. Myślałem, że jesteś grzeczna. - słychać czyste zdziwienie w jego głosie. Śmieję się. - Opowiedz mi coś o tym.
- Cóż, miałam chłopaka od jakiś trzech miesięcy. Byłam typem imprezowiczki. Mimo to, że byłam niepełnoletnia piłam i ćpałam. Moje koleżanki z imprez miały po osiemnaście lat. Śmiały się, że powinnam wstąpić do klubu dziewic. Więc namówiłam chłopaka na seks. No i tak właśnie straciłam dziewictwo. Potem zaczęłam puszczać się na prawo i lewo. - wzruszam ramionami. - Po śmierci mamy się ogarnęłam. Stałam się samotnikiem i rzeczy, które robiłam to nauka, gry komputerowe, seriale, jedzenie i jeszcze raz jedzenie. Nie, nie popadłam w depresję czy coś. Po prostu wiedziałam, że mama nie byłaby ze mnie dumna. - Niall kiwa głową ze zrozumieniem.
- No nieźle. Jak to jest być na haju?
- Cudownie, zapominasz o wszystkim. - chichoczę. - A ty jesteś prawiczkiem?
- Nie. Poprzedzając twoje kolejne pytanie; w wieku siedemnastu lat z piękną rudowłosą, której imienia nie pamiętam. - śmieję się i kiwam głową.
- Ona była jedną z-
- Nie. Do tego się wstępuje dopiero po osiemnastce.
- Oh, okej. - uśmiecham się.

Mijamy kolejne drzewa. Las staje się rzadszy. Odchylam głowę i patrzę na korony drzew. Bujają się na wietrze. Słyszę dźwięk strumyku i uśmiecham się zbaczając z dróżki.
- Hej, gdzie idziesz! - śmieje się Niall, idąc za mną.
- No chodź! - piszczę łapiąc go za rękę. Odrzucam ogryzek jabłka. Słyszę, że jesteśmy coraz bliżej. Po naszymi stopami łamią się patyki. Docieramy do strumyku.
- Skąd wiedziałaś, że tu będzie strumyk? - unosi brwi.
- Dobry słuch. - wzruszam ramionami i ściągam buty, siadając na dużym kamieniu.
- Co ty robisz? - siada obok mnie. Ściągam skarpetki i zamaczam nogi, piszcząc. - Tris! Jest zimno! Przeziębisz się! - przewracam oczami.
- Oj nie pękaj! - poruszam palcami pod wodą z uśmiechem. Niall wzdycha i ściąga buty, a potem skarpetki. Do moich nozdrzy dociera nieprzyjemny zapach. Marszczę nos. - Niall! Boże, fuu! - zatykam nos palcami. Niall się śmieje.
- Sama tego chciałaś! - zamacza nogi.
- No niby tak, ale... Boże, jak wali! - śmiejemy się razem.
- Jakoś przeżyjesz. - chichocze.

Moczymy nogi w strumyku. Zimno wody sprawia, że lekko drżę. Gdy robi mi się naprawdę zimno ubieram skarpetki i buty z powrotem. Niall obserwuje mnie i robi to samo. Wstajemy.
- W sumie to miałeś mnie oprowadzać.
- Oh tak! - uderza się otwartą dłonią w twarz. - Chodź. - mówi i po chwili wychodzimy z lasu. Idziemy chodnikiem i żadne z nas się nie odzywa. To przyjemna cisza. Słychać śpiew ptaków i nic więcej. Wiatr zwiewa mi włosy na lewą stronę. Zakładam kosmyk włosów za ucho i wzdycham chowając dłonie do kieszeni. Czuję się naprawdę świetnie w tej bluzie. Pachnie Niall'em. Zapach Niall'a jest teraz dla mnie zapachem bezpieczeństwa. Spoglądam na niego z uśmiechem. Poprawia kurtkę. Potykam się o sznurówki, przez zagapienie się, ale on mnie łapie.
- Dziękuję. - mamroczę, a on kucyka i zaczyna wiązać mi sznurówki. - Ale ja potrafię sama! - śmieję się.
- Cicho bądź, to słodkie.- wstaje ze śmiechem, przewracam oczami i całuję go w policzek.
- Dziękuję, słodziaku. - parskam śmiechem.
- I tego właśnie oczekiwałem. - śmieje się.

- Oh i tu jest sklep. - wskazuje na "Tesco". Po drodze zdążył pokazać mi już opuszczone wesołe miasteczko, plac zabaw, skatepark, park, kościół i jakąś nieużywaną od lat wytwórnie lalek.
- A jakżeby inaczej. - śmieje się.
- Może małe zakupy? - kiwam głową z uśmiechem.

Po zrobieniu zakupów składających się z: chipsów, żelków, batonów, chałwy, Pepsi, Sprite'a i alkoholu idziemy do kasy. Kasjerka jest irytująca. Żuje gumę i bawi się włosami, obsługuje cholernie wolno. Tracę cierpliwość i nachylam się do niej.
- Jeśli nie przyśpieszysz swoich mozolnych ruchów, przysięgam, że usiądę na twoim miejscu i sama się skasuje. Wtedy wylecisz, bo powiem twojemu szefowi, iż ty mi kazałaś, bo ci się nie chciało. Rozumiesz? - cedzę przez zaciśnięte zęby. Molly - jak ma napisane na plakietce prycha i przyśpiesza ruchy.
- Wow, laska. Przystopuj trochę. - chichoczę mi do ucha na co przewracam oczami.

Wracamy do domu. Mogę to nazwać domem? Tymczasowym. Niall chowa alkohol do lodówki w kuchni, a ja idę na górę i kładę reklamówkę ze słodyczami w sypialni na stoliku. Czyli dzisiaj się nachlamy. W sumie miałam w planach czytać książkę, ale co tam. Przynajmniej zapomnę o tym wszystkim. Gdyby Niall załatwiłby jeszcze trawkę byłoby znakomicie. Ciekawe jak się zachowuje pijany Niall. Zastanawiam się. Niektórzy są agresywni, niektórzy się wygłupiają niektórzy zasypiają od razu, niektórzy się wyciszają. Jest różnie. Uśmiecham się słysząc, że Niall wchodzi do środka.

Wieczorem po kolacji siadamy na łóżku, Niall przyciągnął stolik do łóżka i postawił na nim dwie szklanki, czystą wódkę, Colę i chipsy.
- Szybko się nawalasz? - pytam go.
- W sumie tak. - wzrusza ramionami. Robi nam drinki. Pijemy jeden za drugim. Chyba wypiłam już trzy. Czuję się lekko nawalona. Klaszczę w dłonie.
- Mam pomysł!
- Wal. - mamrocze Niall, nalewając nam następną kolejkę. Rozlewa trochę na stolik, ale walić to.
- Zagrajmy w pytania!
- Świetny pomysł. Na czym to polega? - chichoczę głupio, a ja powstrzymuję się od wybuchnięcia śmiechem.
- Na zadawaniu sobie pytań?
- To moje pierwsze pytanie? - śmieję się.
- Nie! To było coś w rodzaju pytania retorycznego, nie ważne. Zacznijmy! - kiwa głową.
- Masz jakieś hobby? Mam na myśli zbieranie znaczków, czy coś? - zadaje pytanie.
- Zbieram zużyte bilety na seanse w kinach. - Niall marszczy brwi chichocząc.
- Dość dziwne. - mówi na co wzruszam ramionami.
- Kiedy masz urodziny?
- Trzynastego września, a ty?
- Dwudziestego maja. - szczerzę się.
- Co o mnie myślisz?
- Jesteś w porządku, zabawny, miły i przystojny, a ty co o mnie? - unoszę brew.
- Piękna, seksowna, słodka, zabawna, cudowna, zadziorna, pyskata i piękna.
- Mówiłeś już "piękna" na początku. - chichoczę na co wzrusza ramionami.
- Piękna, piękna, piękna, piękna, piękna...- zatykam mu usta dłonią śmiejąc się.
- Shh, starczy! - marszczy nos i liżę wewnętrzną część mojej dłoni. Oddalam ją wybuchając śmiechem. Milczymy przez chwilę patrząc na siebie. - Teraz twoja kolej na pytanie. - podpowiadam.
- Mogę cię przelecieć? - oblizuje sprośnie wargi. Rozszerzam oczy chcąc coś powiedzieć, ale Niall mi nie pozwala. - To było coś w rodzaju pytania retorycznego, kochanie. - mruczy, zbliżając się i wpijając w moje wargi.

_____________________________________________________

Cześć x Właściwie to nie wyrobiłam się, bo jest środa, haha. Dokładnie to 0:32. Te półgłówki jeszcze nie wyjechały, bo pogoda zła i nie jadą nad morze :( Jadą dopiero w sobotę. (?) Napisałam ten rozdział w dwie godziny, woah.  Chyba tyle ode mnie :) Do następnego x

Pytanie na rozdział: Chcecie scenkę z seksem czy ominąć? :) xx


~ Czytasz? Zostaw komentarz :) 

3 komentarze:

  1. WoooW!! Rozdział jest świetny :)
    Fajnie, że można było się dowiedzieć czegoś o Tris. Miała dość... hmmm.. miała dość ciekawą przeszłość. Nie wiem czy masz to w planach, ale jeśli nie to podsuwam Ci pomysł: możesz trochę bardziej opisać przeszłość Tris i może napisać rozdział z perspektywa Niall'a. Taki mały pomysł xD
    Rozdział jest ciekawy.
    Myślałam, że jak Niall będzie odprowadzać Tris po mieście to opiszesz to dokładniej, ale nie narzekam. A sklep to musiał być główną "atrakcją" w mieście xD
    Ostatnia scena to miszczowska :D
    Co do tej sceny to... Hmmm... Możesz ją napisać. Właściwie to obojętnie, ale możesz xD
    Weny Ci życzę i do nn ;*


    Tosia xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego bloga. Polecila mi Go moja przyjaciolka, ktora napisała ten komentarz powyzej. Hahahh. Dodaj juz rozdzial ! Pozdrawiam Gusia :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest idealny. Pełny humoru i radości. Bardzo przyjemnie się go czyta. Fajnie widzieć ich takich radosnych, jak dobrzy starzy przyjaciele. A co do sceny to twój wybór. Ja nie będę narzekać :)
    @oopscrushniall

    OdpowiedzUsuń