Podchodzę, ale Niall wystawia rękę w moją stronę, dając mi znak bym się zatrzymała.
- Niall? - szepczę.
- Nie chcesz tego widzieć, Tris. - kręci głową, na co przewracam oczami.
- Owszem, chcę. - zakładam na siebie ręce.
- No to proszę bardzo! - prycha i odsuwa się tak, żebym to ja mogła stanąć przed oknem. Rozszerzam oczy. Ktoś sobie z nas robi jaja? Cholera jasna.
- Niall chodźmy tam. - mówię i zakładam buty.
- Chyba zwariowałaś! - prawie piszczy.
- Nie będziemy tu tak siedzieć, gdy na dworze wisi trup! - krzyczę do niego szeptem. Niall wzdycha, ubiera koszulkę i zakłada adidasy. Wygrałam. Idziemy po cichu na dół, każdy krok sprawia, że schody skrzypią. Spoglądam do tyłu na Niall'a, który przykłada palec do ust patrząc na mnie. Powoli otwieram drzwi. Tętno mi skacze, a adrenalina buzuje w żyłach. Wychodzimy po cichu na dwór. Słyszę świerszcze cykające w trawię. Oprócz tego jest zupełna cisza. Przełykam ciężko ślinę, Niall idzie zaraz za mną. Łapię go za rękę, bo jestem pewna, że to mnie uspokoi. Widzę w ciemnościach jego słaby uśmiech. Spuszczam głowę i idę przed siebie.
- Tris, już. - zatrzymuję mnie Niall. Spoglądam w górę i odskakuję. Kurwa, to jest pieprzone martwe ciało, które wisi przede mną. Dopiero teraz to do mnie dociera. Wszystko wygląda okropnie. Do gałęzi przywiązany jest sznurek, do którego przywiązana jest ludzkie ciało. Facet wisi, a z głowy, którą musiał uderzyć w ziemię, leci krew. Przytulam się do Nialla, a on mnie obejmuje. Cała się trzęsę.
- Niall, chodźmy stąd. - łkam w jego pierś.
- Czekaj Tris, on... - puszcza mnie i podchodzi bliżej. Widzę jak przeciera dłońmi twarz. - Kurwa, to Zayn. - szepcze pod nosem.
- Zayn? - marszczę brwi.
- Mój znajomy. - wzdycha. Kiwam głową. - Musimy go pochować. - mamrocze. Unoszę brwi.
- Nie lepiej zadzwonić po karetkę, policję?
- Policję? Pewnie już cię szukają. Nie masz telefonu, więc nie odpowiadasz na połączenia od rodziny.
- Tym lepiej, zabiorą mnie do domu. - prycham. Niall kręci głową.
- Beatrice, ty nadal nic nie rozumiesz.
- Nie. Nic nie rozumiem. - zakładam ręce na siebie. Wzdycha. - Z resztą takie rzeczy można zgłaszać po 48 godzinach. - pewnie sam to dobrze wie.
- Pomóż mi. Znajdź w piwnicy łopatę i dwie wąskie deski. Jedną dłuższą, drugą krótszą. - prosi mnie. Przewracam oczami i kiwam głową.
Kieruję się w stronę domu. Mogłam go jakoś pocieszyć, w końcu to jego znajomy. Ale nie, jestem za dużą suką. Egoistyczna suka bez serca. Wzdycham i schodzę po schodach do piwnicy. Zapalam światło. Marszczę nos czując niewyobrażalny smród. Zatykam nos. Wszędzie jest wiele pajęczyn. Zauważam łopatę. Biorę ją i zaczynam szukać desek. Znajduję jakieś. Podnoszę jedną i piszczę gdy wybiegają spod niej szczury. Uspokajam oddech. Chwytam drugą, krótsza od poprzedniej deskę. Chcę wracać ale zdaję sobie sprawę do czego deski będą służyć. Oczywiście, że do krzyża. Niall zapomniał powiedzieć mi, żebym wzięła gwoździe i młotek. Chowam gwoździe do kieszeni i szukam młotka. Otwieram drzwi prowadzące do dalszej części piwnicy jak mniemam. Wydaję z siebie głuchy krzyk i zamykam szybko drzwi. To dlatego tu tak capi! Jak się okazało; w tym schowku leży rozkładający się już trup. Znakomicie. Dwa trupy w ciągu jednej nocy? To dla mnie za dużo. Czuję jak mnie mdli, więc wymiotuję do jakiegoś wiaderka. Wiem, że Niall mnie potrzebuje, dlatego gdy się uspokajam i nie jest mi już słabo, biorę młotek leżący pod drzwiami i wracam do Niall'a.
Zauważam, iż zdążył już... cóż. Ujmę to tak: zdążył już odwiązać z stopy Zayn'a sznurek i włożyć go do czarnego worka, którego swoją drogą nie wiem skąd wytrzasnął. Podchodzę do niego. Mruczy pod nosem "dziękuje" i zabiera ode mnie rzeczy. Zaczyna kopać dół.
- Niall? - szepczę.
- Tak? - nie przerywa kopania dołu.
- Przykro mi. Wiesz... To był twój znajomy... - przygryzam wargę.
- W porządku, Tris.- po chwili gdy stwierdza, że dół ma dobre wymiary, wrzuca tam worek z ciałem. Zakopuje dół i przeciera wierzchem dłoni czoło. Z desek robi krzyż i wbija go przed dołem. Podczas gdy Niall się modli ja wpadam na pomysł. zbieram gałęzie i robię obwiednie dołu prostokąt. Niall uśmiecha się lekko do mnie, co odwzajemniam.
Gdy wracamy do pokoju nie jestem w stanie zasnąć. Za dużo tej nocy widziałam. Unoszę się na łokciach i spoglądam na Niall'a.
- Śpisz? - szepczę.
- Nie. - mamrocze w poduszkę. - Po pierwsze... po tym co dzisiaj widziałem nie wiem czy zasnę, a po drugie jest tu cholernie niewygodnie. Wzdycham. Wiem, że sama tu nie zasnę.
- Chodź tu. - mówię cicho. Niall unosi głowę i patrzy na mnie zdziwiony.
- Naprawdę? - kiwam głową. Wstaje, bierze kołdrę i poduszkę. Kładzie to na łóżku i układa się obok mnie. Czuję się od razu bezpieczniej. Co za ironia.
Perspektywa Niall'a:
Nie wierzę, że Zayn jest kolejną ofiarą. Zayn był dobrym człowiekiem, a to wszystko jest po prostu popierdolone. Patrzę na Beatrice, która już śpi. Chyba. Nawet w połowie nie zdaje sobie sprawy z tego co się tu dzieje. Czuję się z tym źle, bo to ja powinienem jej o wszystkim powiedzieć. Jednakże nie chcę, żeby skończyła tak jak Liam. Mianowicie trafił przez to wszystko do psychiatryka, gdyż powiedział co tu widział, słyszał, bądź przeżył. To nie było mądre z jego strony, bo wszyscy ludzie z świata zewnętrznego nie uwierzą dopóki, dopóty nie doznają tego na własnej skórze. Choć w sumie jak na ironię boją się tego miejsca. A gdyby Tris coś się stało? Jest na tyle niemądra, że może się narazić, a ja mogę nie mieć szans jej obronić gdy będzie za późno. Boję się o nią. Stop, Niall. Przestań myśleć. Obejmuję ją od tyłu i całuję w ramię. Po chwili zasypiam.
Rano budzę się i idę do łazienki. Biorę szybki prysznic i ubieram się. Myję zęby i stawiam włosy na żel. Gdy wychodzę z łazienki Tris już nie śpi. Uśmiecham się do niej i idę zrobić nam śniadanie podczas gdy ona idzie do łazienki. Na dole siedzi Jason. Marszczę brwi.
- Co ty tu robisz?
- Przyszedłem do Louis'a - wzrusza ramionami.
- Taa. - wzdycham. Nie mam zamiaru dłużej z nim gadać. Jest po prostu przyjacielem mojego przyrodniego brata. Wszystko jest w porządku dopóki nie dotyka Beatrice. Robię mi i Tris śniadanie; jajecznicę. W momencie, w którym zastanawiam się ile słodzi Tris, robiąc herbatę, słyszę jak schodzi po schodach. Przełykam ciężko ślinę i spoglądam na Jason'a, który siedzi tam z tym swoim durnym uśmiechem. Przysięgam, zaraz mu przywalę za sam ten idiotyczny uśmiech. Jebany debil. Tris wzdryga się widząc go. Spogląda w moją stronę. Uśmiecham się do niej i kiwam palcem żeby podeszła, bo chcę się spytać ile słodzi. Odwzajemnia uśmiech i kieruje się w moją stronę.
- Dziwka. - mamroczę pod nosem Jason, ale dobrze wie, że go słyszymy. Beatrice patrzy na niego, a ja już szykuję się, żeby go zajebać.
- Niall, nie- - urywa, bo zamachuję się i trafiam Jason'a pięścią w szczękę. Słyszę jak Tris piszczy i łapie mnie za łokieć. Wyrywam łokieć z jej uścisku i wymierzam Jason'owi kolejny cios.
- Co tu się do kurwy dzieje?! - ledwo notuję krzyk Louis'a. Przyrodni brat odciąga mnie od Jason'a. Beatrice stoi jak wryta, a Jason jej półprzytomny. Jason wychodzi z domu zataczając się. Tris spogląda na mnie ze łzami w oczach. Kurwa, co ja narobiłem.
Beatrice nie odzywała się do mnie cały dzień. Mam zdarte knykcie i jednym słowem wszystko jest zjebane. Moje dobre relacje z Tris legły w gruzach. Nie mam pojęcia czemu, ale kompletnie mnie ignoruje. I to wcale nie przez to, że ją "porwałem", bo raczej już dawno nie ma mi tego za złe. Albo szybko wybacza, albo w końcu zrozumiała. Lecz Niall Horan to Niall Horan i zawsze muszę coś do kurwy nędzy zjebać. Słysze jak wychodzi z łazienki już umyta i przebrana w pidżamę. Uśmiecham się do niej, ale tylko wywraca oczami. Czyli coś jest na rzeczy. Dlatego też, Niall ruszy swoją dupę, dowie się o co chodzi i będzie przepraszał Tris dopóki mu wybaczy. Plan idealny, ale teraz czas wcielić go w życie.
- Tris? - spogląda na mnie.
- Jesteś na mnie zła? - czekam, ale nie odzywa się. Ugh. - Tris, odpowiedz.
- Nie.
- Więc czemu się do mnie nie odzywasz?
- Bo jesteś pojebany. - prycha.
- Tyle to ja wiem. - widzę, że nie może ukryć uśmiechu.
- Chodzi ci o to, że pobiłem Jason'a?
- Bingo! - szczotkuje włosy. Wzdycham.
- Przepraszam, po prostu Jason to chuj.
- Głupszym się ustępuje. - odkłada szczotkę.
- Wiem, Beatrice. Czekaj, czyli uważasz, że jestem lepszy od Jason'a? - uśmiecham się. Tris chichocze.
- Tak, Niall. Zdecydowanie. Czy to sprawia, że twoja samoocena leci w górę? - nadal chichocze a ja dołączam do niej i kiwam głową. - Idź się umyć śmierdzielu. - rzuca we mnie poduszką a ja się śmieję i idę do łazienki. Po tej rozmowie od razu czuję się lepiej i humor mi powraca.
Perspektywa Beatrice:
Gdy Niall wchodzi do łazienki z uśmiechem przyglądam się pokojowi. Co prawda ta bójka mnie trochę zburzyła, ale Niall ma w sobie jakąś magię, że po prostu nie można się na niego gniewać. Wychodzę na przedpokój i rozglądam się. Na ścianie wiszą zdjęcia. Młodzi mężczyźni z jakimiś małymi dziećmi. Tak właściwie wszystkie dzieci to dziewczynki. Unoszę wysoko brwi widząc zdjęcie mojego dziadka i prawdopodobnie mojej mamy. Patrzę na zdjęcie obok i zamieram widząc zdjęcie mojego taty z młodości i mnie gdy byłam mała. Kurwa, Niall będzie mi się musiał z tego tłumaczyć. Choć wątpię, że to zrobi. Biorę zdjęcie dziadka i mamy, po czym swoje i taty. Wchodzę do pokoju i siadam na łóżku, czekając aż Niall wróci. Kręcę głową z niedowierzaniem patrząc na zdjęcia. Słyszę jak wychodzi z łazienki. Patrzę na niego, jest uśmiechnięty od ucha do ucha. Przenosi wzrok na to co trzymam w dłoniach i uśmiech mu znika. Cóż, już jestem pewna, że wie coś na ten temat.
- Co to jest Niall? - unoszę zdjęcia i widzę jak bierze głęboki oddech. Siada obok mnie, bierze zdjęcia z moich rąk i odkłada je.
- Wszystko ci wytłumaczę, Beatrice. Musisz mnie wysłuchać do końca. - Kiwam głową i uważnie go słucham.
____________________________________________________
Cześć x Więc znalazłam czas na napisanie rozdziału. nie jest za długi, ale też chyba nie za krótki, hm? Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mnie wkurza ten 7 letni gówniarz. Ciągle patrzy mi na złość w monitor, lub rzuca czymś we mnie. Natomiast przy tym małym to trzeba chodzić i chodzić. No ale whatever. Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał. Piszcie w komentarzach Wasze opinie, a ja lecę Was o nowym rozdziale poinformować. Potem lecę się umyć, bo jest teraz 22:30. Hah. Siostrzeniec piszczy mi nad uchem zabawką i chyba go zaraz kopnę. Ugh. Do zobaczenia, misie! :)
PS Wiem, że znak muzułmanów to półksiężyc, ale Zayn jest tu chrześcijaninem na potrzeby opowiadania.
~ Komentarz pod rozdziałem naprawdę mile widziany :)
Jestem coraz ciekawsza o co tu chodzi omg tyle niewiadomych haha. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :) xHugNarryx
OdpowiedzUsuńJeżeli dobrze zrozumiałam to (możliwe) Niall nie jest człowiekiem jak niektórzy.
OdpowiedzUsuńRozdział jest bardzo ciekawy.
Jestem ciekawa o co dokładnie chodzi z tymi zdjęciami. Może Niall jest kimś z rodziny, ale to mi się nie klei.
Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału!
Tosia xx